Pojawienie się na rynku czasopism tygodnika „Uważam Rze” spowodowało naturalną dyskusję o jego formie, treściach i szansach. Na marginesie – mam taką nadzieję – pojawiają się argumenty, które można określić klasycznymi w konflikcie, który od 2005 roku zatruwa polską politykę.

Redaktor Piotr Skwieciński we wpisie „Wojciechowi Wenclowi pod rozwagę” pisze: „I tu można byłoby zacząć sążniście polemizować. Na przykład stwierdzić, że używanie w politycznym konflikcie, dziejącym się w niepodległym, demokratycznym państwie określeń-haseł rodem z czasów okupacji jest nie tylko nieadekwatne do rzeczywistości, ale też pachnie brzydko, bo szantażem moralnym”.
Te zadania napisane przez redaktora Skwiecińskiego to głos zdrowego rozsądku tak bardzo potrzebny polskiemu życiu publicznemu. To głos tym bardziej cenny, ponieważ został wyartykułowany ze strony, która była – i chyba nadal jest – posądzana o kolaborowanie z Prawem i Sprawiedliwością. Oczywiście cenność tego głosu nie wynika z tego, że nie jest on spójny z liną przyjętą przez „smoleńskich rycerzy” ale dlatego, że daje nadzieję, iż mgła ustąpi z dyskursu publicznego.    
Ze swej strony życzę autorom jak i naczelnemu w nowego tygodnika sukcesów i odwagi. Gdzieś przeczytałem, iż będzie to tygodnik konserwatywno-liberalny. Konserwatywny już jest, oby też okazał się być liberalnym.
Pozdrawiam