Blog
rozum
rozum
56 obserwujących 884 notki 646722 odsłony
rozum, 14 października 2013 r.

Referendum - nikt nie przegrał.

            
            Na kanwie warszawskiego referendum w sprawie odwołania prezydent Hanny – Gronkiewicz –Waltz rozpoczęło się wiele dyskusji o jakości administrowania stolicą, jak również o samej instytucji referendum lokalnego; w tym o odwoływaniu organów jednostek samorządu terytorialnego. Niestety większość z tych żarliwych debat miała wymiar polityczny, a nierzadko propagandowy.

 
            Pisząc ten artykuł posiadam, już wiedzę pozwalającą mi stwierdzić, iż pani prezydent pozostanie w stołecznym ratuszu, ponieważ zbyt mała liczba warszawiaków zdecydowała się wziąć udział w rzeczonym głosowaniu – z moich wyliczeń, a nie dysponuję jeszcze oficjalnymi danymi wynika, że aby stwierdzić ważność referendum musiałoby wziąć w nim udział jeszcze ponad 50 tysięcy uprawnionych do głosowania.Żeby referendum było ważne, do urn musiałoby pójść prawie 390 tys. ludzi - 29,1 proc. uprawnionych do głosu w Warszawie.W wymiarze politycznym to oczywista porażka Prawa i Sprawiedliwości i środowiska zgromadzonego wokół Janusza Palikota. Niewątpliwie eksperci i komentatorzy rozmaitej proweniencji będą podnosić, iż sam fakt zebrania odpowiedniej liczby podpisów był niesamowitym sukcesem, a już sam wynik około 97% oddanych głosów za odwołaniem pani prezydent to po prostu mistrzostwo świata w piłce nożnej i to kilka razy z rzędu, bez straconej bramki. Takie zabiegi erystyczne mają jednak niewiele koincydencyjnego z realizmem. Równie dobrze, czy raczej równie doskonale można by stwierdzić, iż reprezentacja polski wygrała mecz z Ukrainą. Oczywiście, że wygrała. Mecz ówrozegrany został 2 września 2000 roku  w Kijowie. Podopieczni Jerzego Engela nieoczekiwane pokonali rywali 3:1 po dwóch bramkach Olisadebe i jednej Kałużnego. Ergo, fakty mogą być przedstawiane w różny sposób.

 
            Ad rem. Demokracja, w tym lokalna to sprawowanie władzy przez obywateli tudzież przez lud. Jeśli organ zarządzający (wykonawczy) jednostki samorządu terytorialnego sprawuje się źle, to uprawnieni do głosowania powinni mieć prawo – i mają – taki organ (konkretną osobę) odwołać. W tym celu należy zgromadzić odpowiednią liczbę podpisów i złożyć stosowny wniosek. Aby referendum było ważne musi wziąć w nim udział określona liczba uprawnionych do głosowania. Po spełnieniu tych wymogów pozostaje tylko policzenie głosów. Wszystko wskazuje na to, że w warszawskim referendum zagłosowało zbyt mało osób do tego uprawnionych. Skoro, zatem inicjatorzy plebiscytu nie zdołali przekonać warszawiaków do odwołania pani prezydent, to pisząc krótko ponieśli oni porażkę, chyba, że mieli za cel odwołać panią prezydent tylko troszkę? Dziwić nie może również, iż za odwołaniem pani prezydent głosowało 97% z tych, którzy udali się do urn. Na tym bowiem polega specyfika referendum w sprawie odwołania kogoś, że biorą w nim udział głównie osoby antagonistycznie nastawione do osoby będącej przedmiotem referendum. Specyfika ta obejmuje również swym zakresem niegłosujących, albowiem oni również wyrażają swoją wolę poprzez zachowanie bierności licząc na to, że ich oponenci nie zdołają zgromadzić wymaganej liczby zdecydowanych na wzięcie udziału w głosowaniu. Zaiste jest to podejście ryzykowne, ale jak się okazało – z punktu widzenia pani prezydent – opłacalne.

 
            Tak czy tak, referendum lokalne uregulowane jest powszechnie obowiązującymi normami prawnymi. Można się zżymać, że są one takie a nie inne, ale takie właśnie są – aktualnie i nie sposób zakląć rzeczywistości, że nieważność referendum oznacza porażkę pani prezydent, a zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości. Oczywiście należy dyskutować nad tym czy obecny kształt prawodawstwa określającego reguły referendum lokalnego jest optymalny, czy nie należałoby zwiększyć dostępności do tej instytucji – ergo obniżyć progi dotyczące liczby wymaganych podpisów, czy też ważności samego referendum. Tym nie mniej nie można również zapominać o tym, iż wskazane przepisy muszą chronić społeczność lokalną przez destabilizacją ich społecznego życia przez politycznych chuliganów. Nie można również zapomnieć, iż referendum to także koszt. To warszawskie kosztowało około 3 miliony złotych, nie licząc kosztów kampanii, które były opłacane z publicznych pieniędzy. Trzeba jak to zwykle w życiu publicznym być powinno rozważyć wszystkie argumenty za i przeciw i wyciągnąć mądre wnioski.    

 
             Rekapitulując pragnę podkreślić, iż nawet w dojrzewającej demokracji politycy nie mogą obrażać się na rządzonych, że ci wykorzystują wszelkie instrumenty prawne pozwalające na odwołanie ich z danej funkcji czy stanowiska. Polityk pełni wobec obywatel rolę służebną i to od obywatela powinien zależeć jego los. Politycy obecnej opozycji powinni zaś pamiętać, iż władzę kiedyś przejmą i sami mogą się stać przedmiotem takiego lub podobnego głosowania oraz że wówczas referendum może okazać się ważne.
 
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • All Jeszce raz wszystkim dziękuję. Proszę o usunięcie bloga. Pozdrawiam. rozum
  • @piekne mysli Wzajemnie czytaczu.
  • @Ufka Tym razem powrotu nie będzie. Rozum odchodzi definitywnie. Szczególnie Serdecznie...

Tagi

Tematy w dziale